Jest pomysł. Jest nawet jakiś zarys planu i działań. Wizja wygląda pięknie. Pozostało tylko wdrożenie. Tylko i aż. No bo zapał jest, ale brakuje tej iskierki, żeby zacząć działać. Nagle okazuje się, że do zrobienia jest tyle innych rzeczy. Dzień za dniem mija, a postępów brak. Przecież wiesz, że chcesz. Tylko jakoś tej motywacji za mało.
Czym jest motywacja? To zdolność wykonania zadania, nawet jeśli:
- nikt nie patrzy, np. szef w biurze, nikt nie wymaga i nie ma żadnego deadline’u
- wszyscy są przeciwni i głośno chętnie się wypowiadają, że ten Twój plan to bez sensu jest
- dopada Cię prokrastynacja, przekładasz co chwila działania na bliżej niesprecyzowane “później”
Jak zatem ruszyć z miejsca? Wykorzystaj dwie poniższe sztuczki.
Po pierwsze. Pamiętaj o swoich powodach, o swoich “Dlaczego?”
To świetny sposób nie tylko na zwiększenie motywacji do działania, ale także w chwilach zwątpienia czy porażki. Pomaga utrzymać fokus na tym, co dla Ciebie najważniejsze i na tym, dlaczego w ogóle zaczęłaś. Dzięki niemu pozbędziesz się także tego gorzkiego uczucia, że miałaś to zrobić, znowu nie wyszło,
Zacznij od spisania swoich “Dlaczego”. Weź swój dziennik, kalendarz czy inny piękny zeszyt i wypisz wszystkie ważne powody, dla których w ogóle postanowiłaś zacząć.
Nie śpiesz się. Poświęć temu chwilę. Przypomnij sobie tę wizję, cele, osiągnięcia i całą tę chwałę i splendor, które na Ciebie czekają 😉
Twoje “Dlaczego” w jasny sposób określą nie tylko powody, ale także i korzyści, jakie uzyskasz dzięki działaniu. Dlatego ważne jest, aby pochodziły od Ciebie. Z Twojego serca, wnętrza, potrzeb, marzeń, misji. Odłóż na bok ograniczające przekonania i opinie innych ludzi.
Przypomnij sobie wyjazd na wspaniałą wycieczkę, kiedy musiałaś wstać tak rano, że był to jeszcze środek nocy. Normalnie wyłączyłabyś budzik i spałabyś dalej. Ale jednak wstałaś i już po chwili krzątałaś się po domu, żeby przygotować się do wyjścia.
Jak to się stało? No właśnie. Znałaś swoje powody. Znałaś swoje “Dlaczego”. Miałaś jasność sytuacji, dlatego postanowiłaś zrobić to, co zaplanowałaś. To, co zaplanowałaś i co zaraz miało się zdarzyć wynagrodziło Ci mękę porannego wstawania.
Po drugie. Po prostu zacznij.
Zacznij działać, zanim do Twojej głowy przyjdą wszelkie powody, dlaczego nie powinnaś tego robić. Zrób to, co masz zrobić, zanim Twoją uwagę i czas ukradną inne czynności – umówmy się szczerze – na ogół nie wnoszące nic wartościowego (Instagram, Facebook…). Tak skutecznie Cię pochłoną, że czas przepłynie między palcami, a Ty zostaniesz z wyrzutami sumienia.
Na pocieszenie powiem Ci, że jak już zaczniesz działać, zadanie wyda się… łatwiejsze. Tylko zacznij.
Przydatna może też się okazać “Metoda pięciu sekund” opisana przez Mel Robins.
Na czym polega ta technika? Przed wykonaniem zadania odlicz od 5 do 1.
Pięć. Cztery. Trzy. Dwa. Jeden. I od razu zabierz się do działania!
Dlaczego 5 sekund? Dlatego, żeby nie dać dojść do słowa wymówkom. Nasz mózg jest zaprogramowany na przerwanie, a nie poprawianie jakości życia. I jak tylko pojawi Ci się w głowie jakiś nowy pomysł, to Twój mózg bardzo chętnie podrzuci co najmniej kilka argumentów, dlaczego nie powinnaś tego robić.
Dlatego jeśli w kącie od kilku tygodni leży mata i czeka aż na nią wskoczysz, nie rozmyślaj zbyt długo. Po prostu wskocz w sportowe gatki i zacznij ćwiczyć.
Oczywiście, jeśli przy odliczaniu zerwiesz się na równe nogi przy “trójeczce” i przystąpisz do swojego działania – tak też można 😉
A może masz własny, sprawdzony sposób na zwiększenie motywacji? Podziel się!