Co miesiąc widuję się z kilkoma kobietami, z którymi brałam udział na początku roku w Programie online na podstawie książki “Droga Artysty”.

 

Większość z nich znam ze swojej szkoły trenerów. 

Program skończył się w marcu, a my od tamtej pory, cyklicznie, raz na miesiąc, spotykamy się w kręgu. 

Marta, inicjatorka i prowadząca naszego Kręgu, dba, żeby całość miała “konstrukcję”.

 

Wczoraj byłam na kolejnym spotkaniu. Motywem przewodnim była czakra gardła. Ta czakra odpowiada za swobodne wyrażanie siebie – naszych myśli, emocji, pomysłów, opinii.  

 

Krąg otwieramy intencją na spotkanie i opowiadamy, z czym przychodzimy, co ważnego się zadziało w ostatnim miesiącu.

 

To niesamowite móc być w przestrzeni, gdy ktoś Cię wysłucha bez przerywania. Bez doradzania. Bez narzucania czegokolwiek. 

 

Po prostu przestrzeń na bycie. Często niektóre tematy pierwszy raz wypowiadasz na głos. 

I wcale nie oczekujesz komentarzy. Czasami wystarczy, że możesz coś powiedzieć na głos. Usłyszeć siebie – to naprawdę coś dużego.

Móc coś powiedzieć na głos. Po prostu wydostać z siebie. Tylko tyle i aż tyle.

 

Bo, jakkolwiek to brzmi, jesteś w kręgu dla innych, ale także dla siebie. Może nawet bardziej dla siebie. Tak, jak potrzebujesz w danej chwili.

 

Wczoraj bardzo potrzebowałam być w tym kręgu dla siebie. Ostatni czas był intensywny, dużo działo, dużo procesuję.

Nauczyłam się korzystać na maksa z takich spotkań. Działają na mnie terapeutycznie. Nowe odkrycia, nowe warstwy mojego życia, nowego schematy. Coś zawsze ujrzy światło dziennie. Po to, żeby móc się tym zaopiekować.

 

Wczorajsze spotkanie poświęcone czakrze gardła było intensywnym spotkaniem. Dużo “pracowałam” głosem.

Głos mnie prowadził. Głos uwalniał. Głos zapraszał do życia więcej jakości, których pragnę.

Ada pięknie poprowadziła ćwiczenia (Musicie ją poznać – już ja o to zadbam).

To niewiarygodne, jak blokujemy siebie. Jak trudno nam wydobyć z siebie głos. Nawet jeśli to tylko dźwięk i nawet jeśli jest to w gronie absolutnie wspierających kobiet. Głos, coś czym operujemy na co dzień, co jest nam dane tak naturalnie.

Wracając do ćwiczeń w kręgu. Wspólna intencja uwolnienia emocji zrobiła swoje. 

Przeżyłam totalną huśtawkę. Od śmiechu (100-procentowa głupawka) do łez. Chwila ulgi. Bycie w kręgu. Potem znowu. Śmiech (absolutna głupawka) i od razu łzy. Jak na filmie. Tyle że to było totalnie prawdziwe.

Nie do końca nawet wiem, co dokładnie uwolniłam. Ale nie muszę znać wszystkich odpowiedzi. Ważne, że się dzieje. Dla mojego dobra.

 

Daję sobie coraz większe prawo do okazywania emocji. Jeszcze rok temu powstrzymywałabym łzy albo wybiegłabym z pomieszczenia, żeby się schować. Tyle razy to robiłam!

Teraz daję sobie prawo być z emocjami. Daję sobie prawo pokazywania ich. Daję sobie prawo przeżywania ich, będąc wśród innych osób.

 

I bardzo mocno przychodzi do mnie, z każdym razem coraz mocniej – że jesteśmy tutaj właśnie po to, żeby wyrażać siebie. Na fundamencie miłości.

Więcej informacji na temat, skąd biorą się negatywne myśli i jak sobie z nimi radzisz znajdziesz w e-booku “Skąd te negatywne myśli? I co z nimi zrobić?”

Pin It on Pinterest

Share This