Twoje ciało znosi bardzo dużo. Diety, wieczna krytyka, przeciążenia, brak odpowiedniej ilości snu czy ruchu to tylko kilka z przykładów, jak traktujemy swoje ciało.

Patrzymy na nie jak na wroga, coś obcego. Tu nie tak, tam nie tak. Tu za mało, tam za dużo. A to w ogóle mi się nie podoba.

 

Jaką masz relację z ciałem?

 

Nasze ciało traktujemy roszczeniowo. Ma nam służyć jak najdłużej, jak najlepiej, bez żadnego bólu czy dyskomfortu. Na tip top.

A gdy tylko pojawia gdzieś się “nieplanowany” ból, mamy żal i pretensje. Bo nie możemy zrobić tego, co planowałyśmy. Bo musimy nagle zwolnić. Bo musimy zrezygnować z kolejnego zadania na liście.

Trochę tak, jakbyśmy nie dawały prawa temu naszemu ciału, żeby czasem przystopować. Jakby miało nam służyć bezwzględnie i w każdych warunkach.

Trochę jak samochód, który, jak się zepsuje, to można oddać do mechanika, żeby już następnego dnia śmigać z powrotem bez ograniczeń.

 

Odcięta od ciała

 

Ja miałam duży problem z moim ciałem. Kiedyś z nim walczyłam. Nie lubiłam go. Nie tylko z powodu kompleksów typowych każdej dziewczynie. Bardzo nie lubiłam swoich ud. Wydawały mi się grube. Brzucha też nie lubiłam.

Ale najwięcej bólu sprawiało mi patrzenie na swoją skórę. Chorą skórę. Skórę, którą ukrywałam. Nawet podczas upałów nosiłam rękawy ¾ i długie nogawki.

To był mój styl. Nie z wyboru. Z konieczności. Bo to był mój kamuflaż. Moja zbroja. Żeby tylko nikt nic nie zauważył.

Także moja relacja z ciałem była dość trudna. Ty też pewnie masz tutaj swoją historię.

Wstyd, niechęć, a nawet obrzydzenie – takie emocje towarzyszyły na myśl o swoim ciele. Nic dziwnego, że czułam się od niego oddzielona, odcięta. Byłam ja. I było ciało. Ciało, co do którego miałam mnóstwo zastrzeżeń.

 

Brak akceptacji, czyli przepis na stres

Jeśli żyjesz w ciągłym lęku, jak ocenią Twój wygląd inni, co o Tobie pomyślą… Jeśli sama patrzysz w lustro i skupiasz się tylko na tym, co Ci się nie podoba, co byś zmieniła, czego nie masz… Fundujesz sobie życie w trybie “Stres”. I to taki przez wielkie “S”.

Każdy kolejny dzień jest walką. Ze sobą, swoim wyglądem, swoim ciałem, swoimi ograniczeniami.

Brak akceptacji powoduje, że Twoje poczucie własnej wartości spada bardzo nisko. Często nastrój jest bardzo słaby, bo zamiast cieszyć się, że wyjeżdżasz na kilka dni z przyjaciółmi, idziesz na imprezę ze znajomymi albo masz jakąś ważną uroczystość, Ty stresujesz się swoim wyglądem.

Z miłości czy z braku?

Możesz teraz zacząć się buntować i powiedzieć, że przecież kupujesz dobre kremy, chodzisz do kosmetyczki albo na inne zabiegi, stosujesz diety i nawet regularnie uprawiasz sport.

Świetnie. Zadaj tylko sobie pytanie, dlaczego to robisz. Jaka motywacja Ci przyświeca?

Czy robisz to z miłości? Dlatego, że dbasz o ciało i o siebie. Kochasz je. Traktujesz jako najcenniejszy dar w życiu. I chcesz opiekować się nim jak najlepiej. Wiesz, co lubi Twoje ciało i podążasz za tym.

Czy robisz to z braku miłości? Z lęku? Bo ciągle jesteś niezadowolona ze swojego wyglądu. Przejmujesz się, co powiedzą inni. Nie chcesz czuć się gorsza czy wyglądać inaczej niż “powinnaś”. Czujesz presję, więc “musisz” to robić.

Jednym słowem – dbasz o swoje ciało z troską? Czy po prostu chcesz, żeby Ci służyło?
Jeśli wszystkie Twoje działania (siłownia, kremy, zabiegi) służą jedynie temu, by ciało dobrze Ci służyło, to znaczy, że traktujesz je podrzędnie, jak narzędzie.

Sztywne ciało – sztywny umysł

Wszystko musi być w równowadze. Nie możemy traktować ciała i umysłu oddzielnie. Pisałam o tym w ostatnim artykule Co to jest zdrowe myślenie (klik)

 

Ciało reaguje na to, co dzieje się w umyśle.

Jeśli nie przestajesz analizować, oceniać, żyjesz według schematów, wierzysz w jedną (swoją) prawdę, zakładasz, że wszystko ma dziać się i wyglądać w określony sposób i nie ma miejsca na odstępstwa, Twój umysł jest bardzo sztywny. Świat widzisz w czarno-białych barwach. Lubisz mieć kontrolę, inaczej czujesz cierpienie i udrękę.

Jesteś surowa dla siebie i dla innych. Jesteś surowa dla swojego ciała, bo sztywny umysł nie jest sprzymierzeńcem ciała. A ono to wszystko czuje i odbiera.

Tylko że my często jesteśmy ślepe na te reakcje. No bo jak często zadajesz sobie pytanie, jak się czujesz w danym momencie, czy jest Ci wygodnie.

Jeśli nie masz kontaktu ze swoim ciałem, w ogóle sobie nie zadajesz tych pytań. Żyjesz w głowie. Żyjesz na autopilocie, pędzisz, wymagając od ciała sprawności i… posłuszeństwa.

Ba, na pewno zdarzyły Ci się też sytuacje, kiedy byłaś tak zajęta, że “zapomniałaś zjeść” albo nawet “zapomniałaś zrobić siku”.

Właśnie – pisząc te słowa – wstałam od komputera, żeby na chwilę się rozruszać 😉 I zdałam sobie sprawę, że to przecież też jest forma szacunku do mojego ciała. Szacunku, którego nadal się uczę. Wstać od komputera chociaż na chwilę. Nie zmuszać mojego ciała albo raczej: nie wymuszać na moim ciele, aby tkwiło w tej nienaturalnej dla niego pozycji zbyt długo.

 

Ciało podąża za umysłem

 

Wszystko, w co wierzy umysł, to jakie masz przekonania, decyzje, wnioski, opinie – to wszystko znajduje odzwierciedlenie w ciele. Można powiedzieć, że nasze ciało jest stale programowane przez nasze myśli, emocje i przekonania.

Często te działania są nawykowe, nieuświadomione. Dlatego nawet nie zauważamy, że same sobie szkodzimy. A gdy pojawia się jakikolwiek ból albo dyskomfort, wcale nie chcemy go czuć ani zrozumieć. Sięgamy po tabletkę i pędzimy dalej. 

Zwalniamy dopiero wtedy, gdy dopadnie nas naprawdę poważna choroba. Ale tak nie musi być. Jeśli nauczysz się słuchać swojego ciała i być z nim w kontakcie, bez problemu zaczniesz odczytywać te wszystkie sygnały.

Jak nawiązać kontakt z ciałem?

 

Być w kontakcie ze swoim ciałem to być w kontakcie ze sobą.

Pierwszym krokiem jest… Poczuć ciało. Doskonałym sposobem są techniki oddechowe, relaksacja, medytacja, uważność. Są jak pomost pomiędzy umysłem a ciałem.

 

  • Świadomy oddech

To pierwsza i podstawowa technika. Dostępna każdej z nas w każdej chwili.

Usiądź lub połóż się wygodnie, zamknij oczy i skup się na oddechu. Najpierw go tylko poobserwuj, gdzie się pojawia w ciele. Poczuj, gdzie unosi się ciało, gdy oddychasz.

Połóż najpierw rękę na klatce piersiowej. Obserwuj ruch (albo jego brak) przez około minutę.

Następnie połóż rękę na przeponie i przez kolejną minutę obserwuj ruchy w tym miejscu w ciele.

Na koniec, również przez około minutę, obserwuj ruchy brzucha podczas oddychania.

Najzdrowiej jest oddychać z brzucha i przepony. Gdy czujemy się spokojne i szczęśliwe, oddychamy powoli. Gdy czujemy smutek, napięcie, lęk – oddech jest krótki i płytki.

Nie przejmuj się, jeśli oddychasz z klatki piersiowej czy krótko i płytko. W tym ćwiczeniu chodzi o zauważanie.

Możesz nauczyć się oddechu brzusznego. Najłatwiej będzie Ci zacząć w pozycji leżącej. Połóż wtedy rękę na brzuchu i tam kieruj oddech. Przy wydechu możesz lekko wciągać mięśnie do środka.

 

  • Relaksacja

To metoda, która doskonale odpręża ciało i umysł. Często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że żyjemy w napięciu i permanentnym stresie. Tylko wieczorem czujemy się “dziwnie” zmęczone i obolałe.

Napięcie psychiczne pociąga za sobą napięcie fizyczne.Praktykując relaksację, nie tylko masz szansę na głęboką regenerację, ale także poprawisz swoje zdrowie i odporność.

Przeznacz na relaksację kwadrans (lub więcej). Zarezerwuj ten czas tylko dla siebie. Wycisz telefon, zamknij drzwi od sypialni. Uprzedź domowników, że potrzebujesz teraz spokoju. Włącz ulubioną, spokojną muzykę – taką, która Cię odpręży.

Połóż się wygodnie, możesz się otulić kocem. Poczuj jak ciało robi się przyjemnie ciężkie i bezwładne. Skup się całkowicie na ciele i oddechu. Oddechy uspokaj i wydłużaj z intencją uwalniania napięć z ciała.

 

  • Praktyka uważności

Medytacje uważności, takie jak np. skanowanie ciała, pomogą Ci nawiązać kontakt z ciałem, zaobserwować, co się dzieje w ciele, w emocjach, bez oceniania i krytykowania. 

Tutaj nie chodzi o wywoływanie określonego wrażenia, ale o obserwowanie. Zauważanie. Wszystko, co zauważysz, będzie ok.

 

  • Małe “spotkania z ciałem” w ciągu dnia

Uważność warto praktykować także w ciągu dnia, podczas rutynowych czynności. Możesz nawet na początku ustawić sobie powiadomienie w telefonie. 

Kilka razy dziennie zrób stop-klatkę, zapytaj siebie, jak się czujesz, jak czuje się Twoje ciało. Zrób kilka świadomych oddechów, przeciągnij się, uśmiechnij się do siebie.

Takie częste spotkania nauczą Cię szybciej (i łatwiej) reagować na potrzeby ciała. A ciało pokazuje nie tylko, że coś jest nie tak z fizycznego punktu, ale także z poziomu psyche.

 

  • Praca z lustrem

Patrz na siebie jak najczęściej. Zarówno na twarz, gdy myjesz ręce, jak i na całe swoje ciało. Możesz być w ubraniu. Możesz się rozebrać. Przyjrzyj się odbiciu. Jakie towarzyszą Ci myśli i odczucia?

Czy możesz spojrzeć na siebie z miłością? Na co pada Twój wzrok a czego unikasz? Czy możesz powiedzieć coś miłego o swoim ciele? Powiedz to.

Zacznij od słów “Lubię Cię. Kocham Cię”. Wiem, że na początku to może być trudne. Ale idź w to dalej. Z czasem oswoisz się z tymi słowami i stanie się to naturalne.

 

Ciało jak Przyjaciel

Gdy już nawiążesz kontakt ze swoim ciałem, łatwiej będzie odpowiedzieć Ci na pytania: jak traktujesz swoje ciało? Ile od niego wymagasz? Czy przypadkiem nie traktujesz go jak swojego największego wroga albo maszyny?

Obwiniamy ciało za choroby, za ból, za niedomaganie. Karminy negatywnymi myślami. Te myśli są jak umysłowe toksyny dla Twojego ciała.

Umysł i ciało są jak para, która może albo ze sobą walczyć i utrudniać sobie życie, albo przeciwnie – wspierać się, lubić, rozumieć swoje potrzeby i harmonijnie współpracować.

 

Wszystko zaczyna się od decyzji. Już teraz możesz postanowić, że zaczynasz budować zupełnie nową, zdrową relację ze swoim ciałem, że chcesz się z nim zaprzyjaźnić. Możesz nauczyć się traktować je z czułością, miłością, łagodnością.

Sama miałam z tym problem. Wiem, że to nie zawsze jest łatwe, jeśli kilkadziesiąt lat patrzymy na nie z niezadowoleniem (lub nawet obrzydzeniem). 

W takim przypadku wyobraź sobie, że Twoje ciało, Twoja skóra, są ciałem czy skórą Twojego dziecka lub innej drogiej Ci osoby. Łatwiej będzie Ci poczuć tę czułość.

Stwórz także listę swoich sposobów, które pomogą Ci nawiązać relację, zaakceptować swoje ciało. Niech wskaźnikiem będzie przyjemność.

 

Moje sposoby na zaprzyjaźnienie się ze swoim ciałem

 

  • balsam wmasowany z czułością
  • relaksująca kąpiel przy świecach i ulubionej muzyce
  • czułe słówka – mów do siebie i do swojego ciała słowami pełnymi troski i miłości, chwal je, dziękuj mu
  • relaksacja przy muzyce
  • skanowanie ciała – dzięki temu masz szansę “wyczuć”, czy gdzieś pojawiły się napięcia i od razu je uwolnić
  • taniec – pomaga pozbyć się napięć i jest po prostu przyjemny
  • łagodna gimnastyka, joga – z poszanowaniem dla możliwości ciała danego dnia
  • głaskanie (siebie), delikatne masowanie
  • zabiegi prozdrowotne, takie jak refleksologia, masaż oraz zabiegi upiększające (pedicure). Ten punkt jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ kiedyś stroniłam przed dotykiem innych osób. Kojarzył mi się bardziej ze stresem niż przyjemnością.

 

Pamiętaj, że zbudowanie zdrowej, wspierającej relacji z ciałem to proces. Nie zrażaj się, gdy czasem odezwą się stare nawyki. To naturalna część procesu. Trzymaj się swojej decyzji. A gdy nawet po drodze zdarzają się potknięcia, idź dalej, do przodu.

 

Pokochaj swoje ciało. Pokochaj siebie.

Pin It on Pinterest

Share This